ZWYCIĘSTWO Z KAMIENIARZAMI

Dodano 27.04.2009

UNIA GŁUCHOŁAZY - KKS SUDETY BURGRABICE 2-1 (25.04.2009)

   Pomimo ostatniego miejsca w tabeli zajmowanego przez "Kamieniarzy" z Burgrabic nikt nie przewidywał łatwego pojedynku. Do sobotniego spotkania nasza drużyna przystąpiła w szerokim składzie. Pierwszą jedenastkę stworzyli: Marek Bortniczuk(b), Andrzej Drużbicki, Robert Łukaszczyk, Tomasz Lewandowski, Przemek Łaczmański, Adam Maciuch, Sebastian Dzbanuszek (k), Adrian Lutecki, Marcin Stańco, Piotr, Hływa, Dawid Kuraś
w rezerwie: Bartosz Bułka, Łukasz Skowron, Łukasz Baranowski, Przemek, Jankowski, Marek Kuś, Waldemar Hoc, Szymon Łojko.
Wraz z pierwszym gwizdkiem spotkanie rozpoczeli goście. Pierwszy kwandrans spotkania to optyczna przewaga naszej drużyny która jednak nie skutkowała jakimś konkretnym zagrożeniem bramki przeciwnika. Próby przeprowadzenia koronkowych akcji kończyły się niepowodzeniem. W 20 minucie goście zaatakowali naszą bramkę i mało brakowało żebyśmy stracili bramkę. Jednak przytomne mocne wybicie piłki przez Sebastiana Dzbanuszka w kierunku Piotrka Hływy otwiera drogę do bramki Kamieniarzy. Hływa dośrodkowuje piłkę niemal z lini końcowej boiska wprost na głowę Dawida Kurasia, który z najbliższej odległości trafia do bramki przeciwnika. Wyjście na prowadzenie dodaje jednak nieco skrzydeł naszemu zespołowi jednak do przerwy wynik nie ulega zmianie. Jak w starym serialu do przerwy 1-0.
Druga odsłona to nowe rozdanie, w którym nasza drużyna koncentruje się przedewszystkim na utrzymaniu wyniku sporadycznie atakując bramkę przeciwnika. Po jednej z akcji w polu karnym Burgrabic zostaje faulowany Piotrek Hływa, który pewnie rzut karny zamienia na wynik 2-0. Wydawało się że, wszystko zaczyna iść zgodnie z planem i podwyższenie wyniku to kwestia czasu. Stało się jednak inaczej i cała koncepcja dalszej gry i planawonych zmian prysła w jednej chwili. W ok. 70min. nasz bramkarz Marek Bortniczuk zmuszony zostaje do interwencji ręką przed linią pola karnego. Za tzw. akcję ratunkową otrzymuje czerwoną kartkę zespół zostaje natomiast ukarany rzutem wolnym tuż sprzed pola karnego. Szybko wymuszona zmiana w UNII i na boisko za Przemka Łaczmąńskiego wprost do bramki wchodzi nasz drugi goalkipper Bartek Bułka. Niestety jego pierwsza interwencja zakończyła się fiaskiem po tym jak zawodnik gości precyzyjnym strzałem ponad murem, w samo okienko umieścił piłkę w naszej bramce. Zrobiło się gorąco goście postawili wszystko na jedną kartę i zaczeli napierać na naszą bramkę. W bramce jednak fenomenalnie spisywał się Bułka który zaliczył co najmniej trzy interwencje w których bronił intuicyjnie strzały z bliskiej odległości. Przeciwnik swoimi atakami naraził się na liczne kontry ze strony naszego zespołu, których jednak nie udało zamienić się na zdobycz bramkową. Zawodnicy jak i licznie zgromadzona publika wyczekiwali końcowego gwizdka ten jednak zabżmiał dopiero 5 minut po regulaminowym czasie gry. Niebieskim udało się jednak dowieźć zwycięstwo do końca tym samym inkasując 3 pkt.
Kolejnym przeciwnikiem niebieskich tym razem na wyjeżdzie będzie drugi w tabeli z przewagą 3pkt. nad naszą ekipą ZRYW Wysoka. Nie trudno się domyślać że, będzie to mecz za 6pkt.

ŚWIĄTECZNY PREZENT

Dodano 12.04.2009

UNIA GŁUCHOŁAZY - LKS RUSOCIN 4-1 (11.04.2009)

   Prawdziwie "Wielka Sobota"- chciałoby się powiedzieć po ostatnim meczu naszej drużyny. Bramki po efektownych akcjach, wysoka wygrana, dużo walki. Mecz na dobrym poziomie, skusiłbym się na stwierdzenie, że jak na razie najlepszy w wykonaniu naszego zespołu, jeżeli chodzi o rundę wiosenną. Jeżeli nie cały mecz to na pewno pierwsza połowa, w której "niebiescy" (tego dnia na czerwono) pokazali naprawdę szybki skuteczny futbol. W pierwszej jedenastce naszego zespołu wybiegli: Bortniczuk- Maciuch, Łaczmański, Lewandowski, Łukaszczyk- Czop (Skowron 67), Dzbanuszek (c), Hływa, Stańco (Łojko 82)- Lutecki (Grabowksi 89), Kuraś. Miejscowi kibice zdążyli się już przyzwyczaić, że początki meczów naszych zawodników są bardzo chaotyczne. W sobotnie popołudnie nie było inaczej, a że rywal również niczego wielkiego nie zaprezentował, więc przez pierwsze 15 minut na stadionie miejskim w Głuchołazach oglądaliśmy raczej "B" klasowe "bij, a leć" zamiast gry, której wymagałoby się od zawodników na codzien występujących w lidze okręgowej. Po tym kwadransie Unia zaczęła wreszcie grać w piłkę natomiast nasz rywal w dalszym ciągu szukał długich podań na swojego etatowego strzelca Pawła Lepaka. Ten jednak był świetnie pilnowany przez Roberta Łukaszczyka, który sprawił, że najszybszemu zawodnikowi gości najzwyczajniej w świecie odechciało się grać w piłkę. Im bliżej gwizdka kończącego pierwszą połowę tym lepiej grała nasza drużyna. Bardzo sumiennie na prawej stronie obrony swoje obowiązki wykonywał Adam Maciuch, który debiutował w roli obrońcy -tym większe brawa dla tego młodego przecież jeszcze chłopaka. W napadzie ładnie pracowali zarówno "Lutek" jak i "Kiri" wypracowując kilka groźnych sytuacji szkoda tylko, że żadna z nich nie zakończyła się bramką. Jeżeli mówimy już o bramkach to pierwsza z nich wpadła w 23 minucie. Adrian Lutecki urwał się obrońcą na 16 metrze od bramki rywala i oddał silny mierzony strzał, bramkarz zdołał sparować piłkę, ta na jego nieszczęście wylądowała wprost pod nogami Marcina Stańcy. Marcin po raz kolejny udowodnił, że takich prezentów nie marnuje i pewnie ulokował futbolówkę w siatce rywala, pokazując, że zasługuje na swój boiskowy pseudonim: "Lampard". Od tego momentu gra zaczęła całkowicie układać się pod dyktando naszego zespołu, a nieliczne kontrataki rywala nie były na tyle groźne by w jakikolwiek sposób zagrozić bramce strzeżonej przez Bortniczuka. Szczęście nie przestało dopisywać naszym i w 37 minucie mogliśmy cieszyć się z drugiej bramki. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Piotrka Hływy, ponownie na listę strzelców wpisał się Marcin Stańco tym razem po strzale głową. Do przerwy więcej goli nie obejrzeliśmy. Na drugą odsłonę gry Unia wyszła jakby troszkę zaspana. Zaliczyliśmy trochę niepotrzebnych strat i kilka niedokładnych podań. Nienajlepiej dysponowany tego dnia rywal nie potrafił na nasze szczęście wykorzystać do końca naszych błędów i gra dalej toczyła się pod dyktando Unii. Kibice Głuchołazian nie musieli długo czekać na pierwszą bramkę drugiej odsłony gry. Naszym zawodnikom wystarczyło zaledwie 15 minut na podwyższenie rezultatu. Rzut wolny na 30 metrze wykonywał Piotr Hływa. "Kuman" uderzył mocno bitą piłkę na długi słupek z rotacją dochodzącą w stronę bramki rywala. Bramkarz gości zdecydował się zrobić krok w stronę długiego słupka. Zanim jednak piłką trafiła w jego ręce po raz kolejny w tym meczu z dobrej strony pokazał się Marcin Stańco, który przebiegł przed piłką kompletnie myląc bramkarza. Piłka wpadła bezpośrednio w boczną, wewnętrzną część siatki i sędziemu nie pozostało nic innego jak pokazać na środek boiska. Wygrywając 3:0 nasz trener zdecydował się na 2 zmiany na boisku zameldowali się Łukasz Skowron, a chwilę później Szymon Łojko. Gdy spotkanie miało się ku końcowi, a pierwsi kibice zaczęli przedwcześnie opuszczać stadion honorowe trafienie dla gości zaliczył Grzegorz Dańczyszyn wykorzystując niefortunne odbicie piłki głową Przemka Łaczmańskiego, napastnik Rusocina nie dał naszemu bramkarzowi żadnych szans i umieścił piłkę w bramce pewnym uderzeniem po ziemi. Kiedy myśleliśmy, że w tym meczu już nic się nie wydarzy, a Andrzej Drużbicki dokonał ostatniej zmiany z myślą o grze na czas, na boisko wbiegł pozyskany w tym sezonie z Polskiego Świętowa Przemysław Grabowski. Młodzieżowiec pochodzący z Wilamowic mając zaledwie 2 minuty czasu zdołał wywalczyć rzut rożny. Po którym mógł nawet zdobyć bramkę. Piłka odbijała się od niego potem od Przemka Łaczmańskiego trafiając w końcu pod nogi Tomka Lewandowskiego, który ustalił wynik spotkania na 4:1. W taki oto sposób nasi gracze zapewnili nam prezent świąteczny jakiego życzyłby sobie każdy kibic piłki nożnej w Głuchołazach.

DRUGA WYGRANA

Dodano 05.04.2009

UNIA REŃSKA WIEŚ - UNIA GŁUCHOŁAZY 2-3 (04.04.2009)

   Unia Głuchołazy odniosła drugie zwycięstwo tej wiosny, pokonując tym razem na wyjeździe zajmującą przed tym meczem czternaste miejsce w tabeli Unię Reńska Wieś 3:2 (0:0). Głuchołazianie przystąpili do meczu w składzie: Bortniczuk(b), Łojko, Lewandowski, Łukaszczyk, Łaczmański, Stańco, Hływa, Maciuch, Dzbanuszek, Lutecki, Kuraś. W rezerwie: Bartosz Bułka, Łukasz Baranowski, Szymon Kołomański, Przemysław Grabowski, Andrzej Drużbicki.
Biało-Niebiescy już od początku spotkania byli drużyną przeważającą, lecz mimo kilku dogodnych sytuacji pod bramką rywala, nie udawało się zdobyć tej upragnionej pierwszej bramki. Mimo przewagi naszej drużyny pierwsze 45. minut w sumie nie przyniosło wielu emocji licznie tego dnia zgromadzonym kibicom naszej drużyny. Pierwsza odsłona tego meczu zakończyła się rezultatem bezbramkowym, a jedynym godnym zauważenia zdarzeniem w pierwszej połowie, była zmiana której dokonał trener już w 20. minucie spotkania, kiedy kontuzjowanego Adriana Luteckiego zastąpił Łukasz Baronowski. Na początku drugiej połowy na boisku pojawił się nasz grający trener Andrzej Drużbicki, który zastąpił Adama Maciucha, po przerwie obraz gry wiele się nie zmienił- Unia przeważała, zaś Reńska Wieś próbowała grać z kontry. Minuty upływały a kolejne akcje naszej drużyny nie przynosiły efektu bramkowego, co rusz na przeszkodzie stawał bramkarz lub obrońcy rywali. Wszystko wskazywało że pierwsza bramka dla naszych pozostaje tylko kwestią czasu, lecz nastała 65. minuta, kiedy to rywal przeprowadził jeden ze swoich nie licznych kontrataków , po którym jeden z zawodników Reńskiej Wsi został sfaulowany w polu karnym naszej drużyny. Zdarzenie to zaowocowało rzutem karnym dla rywali, który pewnie wykorzystali, i nie spodziewanie gospodarze objęli prowadzenie. Strata bramki podziałała jeszcze bardziej mobilizująco na naszą drużynę, która jak najszybciej chciała odrobić tą jedną bramki. W 70. minucie na boisku melduje się Szymon Kołomański, który zastąpił Łaczmańskiego. Kolejne minuty uciekały a nasza drużyna mimo kilku dogodnych sytuacji(m.in. strzał w poprzeczkę) wciąż nie potrafiła znaleźć drogi do bramki rywala. Kiedy kibice z coraz większym zaniepokojeniem spoglądali na zegarki, nastąpiła 82. minuta meczu, kiedy to nareszcie Unia przeprowadza skuteczną akcję pod bramką gospodarzy, a szczęśliwym strzelcem bramki okazał się „Lewy”, który najlepiej odnalazł się w zamieszaniu podbramkowym i skierował piłkę do siatki rywali, 1:1. Mimo zdobycia wyrównania, Biało- Niebiescy nie ustawali w kolejnych atakach na bramkę Reńskiej Wsi, co zaowocowało już trzy minuty po pierwszej bramce, kiedy w polu karnym rywala jest faulowany Hływa, zaś sędzia nie ma wątpliwości i dyktuje rzut karny dla Głuchołaz, którego skutecznym egzekutorem okazuje się sam poszkodowany Piotr Hływa, który daje naszej drużynie na prowadzenie 2:1, a chwile później ginie w objęciach swoich kolegów z drużyny. Mimo prowadzenia Unia nie zaprzestała swoich ataków, i w 90. minucie kolejną bramkę dla naszych strzela Marcin Stańco, po tym golu sędzia dolicza jeszcze cztery minuty dodatkowego czasu, co wykorzystali gospodarze strzelając jeszcze w ostatniej minucie drugą bramkę, ustalając tym samym rezultat spotkania. Cieszy drugie kolejne zwycięstwo naszej drużyny, które pozwoliło umocnić się Unii na czwartym miejscu w tabeli. A już w najbliższą sobotę( 11 kwietnia, godz. 14.00) Unia podejmuje na swoim boisku drużynę LZS Rusocin, na to spotkanie jak i na pozostałe w tej rundzie serdecznie zapraszamy.

WIOSENNY FALSTART

Dodano 22.03.2009

POLONIA GŁUBCZYCE vs. UNIA GŁUCHOŁAZY 4-1 (21.03.2009)

   Unia Głuchołazy od falstartu rozpoczęła rundę wiosenną ligi okręgowej, ulegając na wyjeździe Poloni Głubczyce 1:4. Biało-Niebiescy nie byli faworytem tego spotkania, co niestety potwierdziło się na boisku. Drużyna z Głubczyc była zdecydowanie stroną przeważającą , co udokumentowała zdobyczą czterech bramek, tracąc przy tym tylko jedną, ale zacznijmy od początku ……. Unia do sobotniego pojedynku przystąpiła bez kontuzjowanego Waldemara Hoca, którego zastąpił w obronie Szymon Łojko, do bramki po dłuższej przerwie wrócił Marek Bortniczuk, którego w obronie wspomagali Łukaszczyk, Lewandowski, Łaczmański, oraz wspomniany już wcześniej Łojko, w pomocy zagrali dziś: Stańco, Hływa, Maciuch i Dzbanuszek, zaś w ataku wystąpili Lutecki wraz Kurasiem. Już pierwsze minuty spotkania nie pozostawiły kibicom złudzeń kto tego dnia jest drużyną lepszą , i tylko kwestią czasu pozostawało to, kiedy chaotycznie grająca Unia straci swoją pierwszą bramkę. O dziwo stało się to dopiero w 27. minucie kiedy to Polonia po kolejnej już akcji ofensywnej znalazła w końcu drogę do bramki Bortniczuka, który musiał skapitulować tego dnia po raz pierwszy. Mimo utraty bramki nasza drużyna co jakiś czas starała się zagrozić bramce rywala grając z kontry. I właśnie po jednej z takich kontr naszej drużynie w końcu udaje się zdobyć bramkę, stało się to w 40. minucie ,a strzelcem kontaktowej bramki okazał się etatowy snajper Biało-Niebieskich, Dawid Kuraś, który tym samym zdobył swoją 18-tą bramkę w tym sezonie. Po zdobyciu tej bramki Unia jakby złapała wiatr w żagle, gdyż nagle stała się drużyną przeważającą, konstruując kolejne groźne akcje pod bramką rywala, dowodem na to był strzał Adriana Luteckiego, który jednak ostatecznie trafił w poprzeczkę bramki Poloni. Do przerwy utrzymał się wynik remisowy, który pozwalał naszym kibicom mieć nadzieje na pomyślny koniec tego spotkania. Niestety tuż po rozpoczęciu drugiej połowy nadzieje te zgasił napastnik gospodarzy który , wykorzystując zamieszanie pod naszą bramką, tak uderza piłkę, że ta niefortunnie odbija się jeszcze od nogi Tomasza Lewandowskiegp i wpada do naszej siatki, mieliśmy 47. minutę i wynik 1:2. Kolejne minuty uciekały, zaś żadna z naszych akcji nie przynosiła większego zagrożenia pod bramką rywali. Co nie udawało się nam, udało się Poloni, która w 60. minucie spotkania "rozklepała" naszą defensywę podwyższając tym samym rezultat spotkania na 3:1. Gospodarze przysłowiową "kropkę nad i" postawili w 74. minucie, zdobywając bramkę na 4:1, i tym samym ustalając końcowy rezultat spotkania.

WYGRANA NA KONIEC RUNDY

Dodano 17.11.2008

   GRAN DERBY
„Rywalizacja FC Barcelony oraz Realu Madryt jest uznawana za jedną z największych wojen piłkarskich Europy. Każdego sezonu zawodnicy i trenerzy spotykają się na murawie, aby rozegrać Gran Derby - najważniejsze spotkanie ligi hiszpańskiej, które skupia przed telewizorami wielomilionową publiczność z całego świata. Nic nie równa się z meczem, zwanym często "el clasico" czy "Świętą wojną". Pierwszy raz od wielu lat kibice mogli cieszyć się "naszymi małymi gran derbami". Dzięki awansowi Unii Głuchołazy do klasy okręgowej nasze lokalne derby. Zarówno mieszkańcy Prudnika jak i Głuchołaz długo czekali na ten mecz. Może nawet dobrze, że obie drużyny spotkały się w ostatnim meczu kolejki podwyższyło to prestiż tego spotkania i podniosło apetyty kibiców. Nasza drużyna wystąpiła w tym meczu bez jednego ze swoich czołowych zawodników. Robert Łukaszczyk nie mógł niestety wystąpić w tym spotkaniu z powodu kontuzji, jakiej nabawił się w meczu z Krapkowicami. Trener Andrzej Drużbicki miał trochę problemów z ustawieniem podstawowej "jedenastki" ostatecznie na boisko Unia wybiegła w następującym składzie: w bramce Bułka, w obrona; Skowron- Lewandowski- Hoc- Łaczmański, w linii pomocy; Dzbanuszek-Kołomański(Baranowski 80min.)-Hływa-Maciuch, natomiast w ataku para etatowych napastników; Lutecki(Ludwiniak 76min.) –Kuraś (Kuś 84min). Pierwsza połowa spotkania przebiegała pod znakiem walki w środku pola. Oglądaliśmy w niej dużo pojedynków biegowych, kilka niezłych przerzutów, oraz kilka niezłych strzałów. Prudnik był drużyną lepiej poukładaną w szeregach obronnych, ale indywidualnie dużo korzystniej prezentowali się zawodnicy Unii. Głuchołazianie grali zrywami, gra była chaotyczna, ale mimo wszystko szybka i dzięki temu mogła się podobać. Na wyróżnienie w pierwszych 45 minutach gry zasłużyli szczególnie Tomek Lewandowski oraz Piotrek Hływa. Pierwszy wspaniale motywował i kierował drużyną w obronie, natomiast drugi popisał się kilkoma bardzo ładnymi zagraniami. Szkoda tylko, że nasi niebiescy nie potrafili wykorzystać ładnie pokazującego się na prawym skrzydle Dzbanuszka, który oprócz cofania się do obrony praktycznie stał na boisku czekając aż zauważy go, któryś z kolegów. Na drugą odsłonę gry Unia wyszła w bez żadnych zmian. Jednak już dużo lepiej zorganizowana. Dzięki czemu już na początku drugiej odsłony wyszła na prowadzenie. Piłkę do bramki po zamieszaniu w polu karnym skierował najskuteczniejszy strzelec jesieni Dawid Kuraś. Po tym golu Unia skoncentrowała się na rozbijaniu ataków rywala i robiła to bardzo skutecznie. Trener Drużbicki zdecydował się na pierwszą zmianę w 76 minucie na boisko wbiegł Piotr Ludwiniak, natomiast pod prysznic mógł udać się zmęczony Adrian Lutecki. Zaraz po Piotrze za Szymona Kołomańskiego na placu gry zameldował się Łukasz Baranowski. Grając ze sobą zaledwie 5 minut para Baranowski - Ludwiniak zdołała dobić całkowicie Prudnicką Pogoń. Z prawego narożnika boiska dośrodkowywał "Baranek", a "Lulu" efektownym "szczupakiem" ulokował piłkę w bramce. Z czystym kontem zaliczyła to spotkanie nasz bramkarz i obrona. Wynik do końca 2:0.
Na koniec wypada dodać, że na bardzo wysoką notę zasłużył w tym spotkaniu sędzia główny.

Dodał: Internauta


JAK TO SIĘ STAŁO?

Dodano 12.11.2008

   Po przegranym meczu z Racławią spotkanie z Unią Krapkowice miało przynieść 3 punkty.
Z przbiegu pierwszej odsłony zakończonej remisem 0-0 warto wspomnięć o kilku sytuacjach. W 10 min. meczu samodzielnie w pole karne wbiegł z piłką Dawid Kuraś mimo dwukrotnego ewidentnego faulowania przez obrońców Krapkowic arbiter nie odgwizduje rzutu karnego. W 25min. po centrze z rzutu rożnego wykonywanego przez Sebastiana Dzbanuszka głową strzela Przemek Łaczmański jednak gibki bramkarz Unii Krapkowice ratuje swój zespół przed utratą bramki. Dobijać piłkę próbuje jeszcze Adrian Lutecki jednak nieskutecznie. W 40min. na prowadzenie nasz zespół próbował wyprowadzić Tomasz Lewandowski niestety piłka po jego strzale głową znów ląduje w rękach bramkarza gości. Pierwsze 45min. upłyneło więc pod znakiem obustronnych - jednak nieskutecznych ataków.
Drugą połowe Głuchołazianie rozpoczynają od groźnego kontrataka jednak sytuacji sam na sam niewykorzystuje Dawid Kuraś. W 55min. trener jest zmuszony dokonać pierwszej zmiany. Za Roberta Łukaszczyka który, jeszcze wpierwszej połowie doznał kontuzji kolana na boisko wchodzi Szymon Kołomański. Na pierwszą bramkę w spotkaniu musieliśmy czekać do 58min. wtedy to w polu karnym Krapkowic brutalnie zostaje potraktowany Piotr Hływa. Rzut karny na bramkę skutecznie zamienia Dawid Kuraś. Od tego momentu coś drgneło w grze naszego zespołu i gra mogła się naprawde podobać. Już po dwóch minutach licznie zgromadzona publiczność mogła cieszyć się z drugiego gola. To była klasyka piłkarska piłka zagrana do boku mocna wrzutka Hływy do nabiegającego Luteckiego i jest 2-0. Na kolejną bramkę czekaliśmy raptem 5min. Po kontrze naszej drużyny po raz kolejny przed szansą zdobycia bramki stanął Kuraś. Jednak bramkarz gości nieskapitulował i zdołał skirować piłkę na róg. Niestety dla Krapkowiczan na posterunku był Sebastian Dzbanuszek który, niepozwolił futbolówce opuścić pola gry i skierował ją do bramki wyprowadzając nasz zespół na wysokie prowadzenie 3-0. Wydawałoby się że, nic złego już nie może się stać. Graliśmy coraz lepiej gra była poukładana i bezpieczna, na trybunach panowała fiesta i ogólne zadowolenie nawet na ławce rezerwowych - przecież jest tak wspaniale. Sielanka skończyła się w 81min. Po rzucie rożnym dla Krapkowic piłka ostatecznie ląduje w naszej bramce. Na 9min. przed końcem spotkania rezultat 3-1 wydawał się nadal bezpieczny. Jednak niespełna po minucie gry, po artystycznym wywrocie zawodnika z Krapkowic arbiter wskazuje jedenasty metr przed naszą bramką. Krapkowiczanie wapno zamieniają na bramkę i mamy 3-2. W nasze szeregi wdarła się nerwówka i wyczekiwanie na końcowy gwizdek a do tego, było jeszcze daleko, pomimo tego że tylko 8min. Goście będący na fali atakowali coraz śmielej i zdobywają 3 bramkę na szczęście ta niezostała uznana gdyż wcześniej jak słusznie zauważył asystent sędziego głównego w piątce był faulowany Bułka. Tak więc nadal 3-2. Ostatecznie goście wyrównują w ostatniej sekundzie meczu. Sędzia spojrzał na zegarek, już włożył gwizdek do ust aby zakończyć spotkanie pozwolił jednak na ostatnią wrzutkę jak się okazało dla nas tragiczną. Toru lotu piłki nie przeciął żaden z naszych zawodników. Zrobił to natomiast napastnik Unii Krapkowice zdobywając remis dla swojego zespołu.(3-3)
Patrząc z perspektywy remis sprawiedliwy. Dla Krapkowic bo walczyli do końca dla nas nauczka że, gra się do końca. Skoro niejednokrotnie my potrafiliśmy dobić przeciwnika to i z nami ktoś może zrobić to samo.

Skład UNII: Bartosz Bułka, Przemysław Łaczmański, Robert Łukaszczyk(55), Waldemar Hoc(k), Tomasz Lewandowski, , Adam Maciuch, Sebastian Dzbanuszek, Łukasz Skowron, Piotr Hływa, Adrian Lutecki(88), Dawid Kuraś
w rezerwie: Piotr Ludwiniak(88) Szymon Łojko, Marek Kuś, Łukasz Baranowski, Szymon Kołomański(55), Piotr Poręba


13-TKA PECHOWA

Dodano 10.11.2008

   W wyjazdowym spotkaniu 13-kolejki Ligi Okręgowej Unia uległa Racławi Racławice Śląskie 1-0. Spotkanie nie było porywającym widowiskiem zarówno z jednej jak i drugiej strony. Obu drużynom figle płatał silnie wiejący boczny wiatr, który skutecznie zmieniał tor lotu wszystkich górnych piłek. Mimo tej przypadkowości do przerwyutrzymywał się rezultat 0-0, a obie drużyny stworzyły góre dwie dogodne do zdobycia bramki sytuacje.
Po przerwie gra nadal toczyła się chaotycznie, a większość akcji tłumiona była między szesnastkami. Krytyczna dla naszego zespołu okazała się 55min. spotkania. Ze stosunkowo niegrożnego rzutu wolnego z ok. 40m, po zamieszaniu w polu karnym gospodarze zdobywają jak się okazało zwycięską bramkę. Unia nie zamierzała jednak oddać inicjatywy przeciwnikowi i atakowała nadal. W 75min. bliski zdobycia bramki był Adrian Lutecki, któremu udało się skierować piłkę do bramki Racławi. Niestety świetnie dysponowany bramkarz Racławi zdążył dobiec do piłki i złapać ją na samej lini bramkowej. Swoją klasę goalkeeper gospodarzy potwierdził jeszcze w 80min. kiedy Unia otzrymała bonus w postaci rzutu karnego za faul na Lewandowskim. Racławianin nie zawiódł i obronił jedenastkę wykonywaną przez Sebastiana Dzbanuszka. W ostatnich minutach nasi zawodnicy podejmowali jeszcze próby wywalczeniachoćby punktu jednak nieskutecznie. Równo z końcowym gwizdkiem arbitra zapominamy o tym wietrznym meczu i już czekamy na UNIE KRAPKOWICE.

Skład UNII: Bartosz Bułka, Przemysław Łaczmański, Robert Łukaszczyk, Waldemar Hoc(k), Tomasz Lewandowski, , Adam Maciuch, Sebastian Dzbanuszek, Łukasz Czop(60), Piotr Hływa, Adrian Lutecki, Dawid Kuraś(85)
w rezerwie: Piotr Ludwiniak(85) Szymon Łojko, Łukasz Skowron(60), Marek Kuś, Łukasz Baranowski, Szymon Kołomański, Piotr Poręba


BYŁO CIĘŻKO

Dodano 14.09.2008

SUDETY BURGRABICE vs. UNIA GŁUCHOŁAZY (13.09.2008)

   Pomimo wysokiej wygranej 0-4 z Sudetami Burgrabice nie można powiedzieć że, to zwycięstwo przyszło łatwo naszej drużynie.
Jak można było się spodziewać Sudety podeszły do tego spotkania bardzo ambicjonalnie i nie zamieżały tanio sprzedać skóry. Oczywiście nasza ekipa była jeszcze bardziej zmotywowana do gry. Dodatkową motywacją dla naszych zawodników była chęć odbudowy wizerunku w oczach kibiców, którzy nie zawiedli i licznie stawili się na boisku w Burgrabicach.
Kluczem do zwycięstwa, jak to zwykle bywa w meczach derbowych było to, kto pierwszy strzeli bramkę. Pierwsza połowa to wiele chaosu w grze obydwu drużyn. Pomimo tego UNII udało się stworzyć trzy dogodne sytuacje do strzelenia bramki jednak niebieescy niewykorzystali żadnej z nich. Sporo pracy miał też w bramce Piotr Poręba, który jednak ani razu nie dał się zaskoczyć Kamieniarzom. Pierwsza odsłona kończy się zatem bezbramkowym remisem. Przerwa meczu to czas dla trenera. W tej roli zobaczyliśmyy nowego szkoleniowca naszego zespołu Pana Andrzeja Drużbickiego, którego sylwetkę postaramy się przedstawić w najbliższym czasie. Po 45min. gry a, raczej jej braku miał na pewno sporo do przekazania drużynie i nie były to bynajmniej pochwały. Po reprymendach ze strony trenera zawodnicy wybiegli na drugą odsłonę. Trener dokonał pierwszej zmiany i za Łukasza Baranowskiego wszedł na boisko Szymon Kołomański jak się okazało "czarny koń" tego pojedynku.
Na upragnioną bramkę musieliśmy czekać do 69min. Po zagraniu piłki na tzw. chorągiewkę dochodzi do niej Sebastian Dzbanuszek i niemal z lini końcowej dośdkowuje na 10 metr pola karnego. Przy piłce melduje się nie kto inny jak Szymon Kołamański, który bezlitośnie wykorzystuje tą sytuacje i wyprowadza naszą drużynę na prowadzenie. Na kolejną bramkę czekaliśmy tylko kilka minut. W pole karne z piłką wbiego Marcin Stańco gdzie zostaje faulowany. Sędzia nie ma wyboru i z grymasem wskazuje na 11 metr. Karniaka pewnie wykorzystuje Sebastian Dzbanuszek. O tego momentu Niebiescy zaczynają zdecydowanie panować na boisku. Kolejne akcje przynoszą następną bramkę, której autorem znów jest "czarny koń". Na 10min. przed końcem na liste strzelców wpisuje się Dawid Kuraś który, po samotnym rajdzie karci Kamieniarzy po raz czwarty i ostatni.
Po końcowym gwizdku kibice gromkimi brawami dziękują naszym zawodnikom a Ci, odwdzięczają się tym samym.

Skład UNII: Piotr Poręba, Przemysław Łaczmański, Robert Łukaszczyk, Waldemar Hoc(k), Tomasz Lewandowski(85), Adam Maciuch, Marcin Stańco, Sebastian Dzbanuszek(87), Piotr Hływa(72), Łukasz Baranowski(45), Dawid Kuraś
w rezerwie: Bartosz Bułka, Szymon Łojko(85), Marek Kuś(87), Szymon Kołomański(80), Piotr Ludwiniak(72), Łukasz Skowron


MECZ W SKRÓCIE

Dodano 12.09.2008

UNIA GŁUCHOŁAZY vs. ORZEŁ DZIERŻYSŁAW (07.09.2008)

- 1 min. mecz rozpoczyna UNIA
- 2min. pierwszy atak UNII niecelnie strzela Dawid Kuraś
- 3min. z 18m. bramkarza gości próbuje pokonąc Tamasz Lewandowski
- 14min. rzut wolny dla UNII strzał markuje Hływa z 20m. strzela Kuraś po raz kolejny niecelnie
- 16min. niesygnalizowany strzał z lewego narożnika szesnastki oddaje Łukasz Baranowski zaskoczony bramkarz Dzierżysławia interweniuje nieskutecznie, prowadzimy 1-0
- 18min. przed naszym polem karnym fauluje Waldemar Hoc za co otrzymuje żółtą kartkę
- 19min. rzut wolny dla ORŁA, UNIA ratuje słupek
- 21min. z rzutu wolnego niecelnie uderza Piotr Hływa
- 33min. rzut rożny dla ORŁA piłkę skuteczna interwencja naszej obrony
- 39min. ORZEŁ wyrównuje, błąd w obronie i zawodnik gości pojawia się w sytuacji sam na sam
- 42min. piękna akcja Hływy i Kurasie niestety Kuraś pudłuje z kilku metrów
- 46min. pojedynek jeden na jeden z napastnikiem gości wygrywa Piotr Hływa
- do przerwy 1-1
- 46min. pierwsza zmiana za Przemka Łaczmańskiego na boisko wchodzi Szymon Łojko
- 47min. sam na sam z bramkarzem ORŁA staje Adam MAciuch niestety bramkarz wygrywa pojedynek
- 48min. faul na Lewandowskim żółta kartka dla zawodnika gości
- 49min. rzut rożny wykonuje Sebastian Dzbanuszek głową obok bramki strzela Piotr Hływa
- 54min. kolejny faul na Lewandowskim
- 60min. za Szymona Kołamańskiego wchodzi Piotr Ludwiniak
- 61min. grożny strzał na naszą bramkę, piłka przelatuje minimalnie nad poprzeczką
- 63min. kolejna ładna akcja naszej drużyny Maciuch zagrywa do Ludwiniam jednak jego strzał broni bramkarz
- 69min. rzut rożny dla UNII, niecelnie główkuje Waldek Hoc
- 71min. mszczą się niewykorzystane sytuacje naszej drużyny po błędzie w naszej obronie ORZEŁ wychodzi na prowadzenie 1-2
- 82min. kolejny raz strzela Piotr Hływy i kolejny raz broni bramkarz gości
- 82min. za faul na Hłwie żółtą kartkę otrzymuje zawodnik ORŁA
- 84min. za dyskusję żółtą kartkę otrzymuje Tomasz Lewandowski (to już na Jego koncie)
- 86min. ostatnie zagrożenie pod naszą bramką sytuacje ratuje Lewandowski
- 86min. do 9min. UNIA próbuje uretować remis jednak w kilku akcjach nadal góruje bramkarz ORŁA


MECZ W SKRÓCIE

Dodano 01.09.2008

LZS RUSOCIN vs. UNIA GŁUCHOŁAZY 5-2 (31.08.2008)

- 1 min. mecz rozpoczynają gospodarze
- 7min. pierwsze zagrożenie pod naszą bramką zawodnik Rusocina jednak pudłuje
- 10min. odpowiedź naszej drużyny niestety Marcin Stańco z bliskiej odległości strzela obok słupka
- 15min. soczysty strzał Piotrka Hływy z 25m. ale tuż nad poprzeczką
- 18min. z narożnika pola karnego mocno na bramkę Rusocina strzela Adrian Lutecki piłka przelatuje nad spojeniem bramki
- 19min. fatalny błąd naszej defensywy i Rusocin wychodzi na prowadzenie 1-0
- 21min. szybka i tym razem skuteczna odpowiedż UNII dośrodkowuje Hływa
bramkę strzałem głową zdobywa Dawid Kuraś 1-1
- 23min. dwie akcje kontrujące ze strony gospodarzy dwókrotnie skutecznie interweniuje Bartosz Bułka
- 28min. na dwudziestym metrze przed polem karnym piłkę przejmuje Marcin Stańco zagrywa do Hływy ten kapitalnym strzałem z rogu szesnastki nokautuje bramkarza gości trafiając w same "widły" 1-2
- 32min. po wrzucie z autu zawodnik Rusocina strzela bramke z 25m lobując sobie tylko znanym sposobem naszego bramkarza
- 37min. po raz kolejny bramkarza gospodarzy próbuje zaskoczyć Adrian Lutecki
- 44min. złe wybicie piątki przez Bułke oraz brak asekuracji i dostajemy bramkę do szatni
Druga odsłona
- 53min. Adam Maciuch za faul inkasuje żółtą kartkę
- 55min. za Luteckiego na boisko wchodzi Łukasz Baranowski
- 56min. kolejny tragiczny błąd naszej defensywy i tracimy 4 bramkę wynik 4-2
- 60min. brak komunikacji między Łukaszem Skowronem I Bartkiem Bułką oraz brak zdecydowania ze strony naszego bramkarza kończy się sytuacją sam na sam. Bułka fauluje przeciwnika zastaje ukarany czerwoną kartką, a drużyna rzutem karnym
- 61min. wymuszona zmiana - za Piotrka Hływę wchodzi Piotr Poręba
- 62min. gospodarze wykorzystują karnego i wychodzą na prowadzenie 5-2
- 67min. niecelnie strzela Sebastian Dzbanuszek
- 75min. za Waldka Hoca na boisko wchodzi Szymon Łojko
- do końca meczu nasza drużyna próbuje choćby zniwelować rozmiar porażki niestety wszystkie próby zakończone niepowodzniem.
Podsumowując przegraliśmy mecz popełniają pięć fatalnych błędów w grze defensywnej, które gospodarze skrzętnie wykorzystali. sami niestety nie potrrafiliśmy wykorzystać tego co udało nam się stworzyć. Było mineło trzeba myśleć o następnym spotkaniu.

Skład UNII: Bartosz Bułka, Łukasz Skowron, Robert Łukaszczyk, Waldemar Hoc(k), Tomasz Lewandowski, Adam Maciuch, Marcin Stańco, Sebastian Dzbanuszek, Adrian Lutecki, Piotr Hływa, Dawid Kuraś
w rezerwie: Piotr Poręba(61), Szymon Łojko(75), Marek Kuś, Mateusz Jankowski, Łukasz Baranowski(55), Piotr Ludwiniak

Trener: Robert Łukaszczyk
Kierownik Drużyny Andrzej Dzbanuszek


MECZ W SKRÓCIE

Dodano 28.08.2008

LZS WALCE vs. UNIA GŁUCHOŁAZY 2-3 (27.08.2008)

-10min. z bliskiej odległości strzela Dawid Kuraś, jednak wprost w bramkarza
-15min. faul na Bartku Bułce, żółta kartka dla zaw. Walc
-18min. bramkarza gospodarzy sprawdza Tomasz Lewandowski
-20min. ponownie atakuje Lewandowski po zagraniu Kurasia
-30min. bramkę głową zdobywa Dawid Kuraś, asyste zalicza Sebastian Dzbanuszek (0-1)
-38min. piłkę z środka boiska dorzuca w pole karne Łukasz Skowron,przejmuje ją Marcin Stańco
i strzela drugą bramkę(0-2)
Do przerwy prowadzimy 2-0.
-46min. zmiana Łukasz Pelc za Łukasza Baranowskiego
-49min. bramkę strzelają Walce (1-2)
-55min. żółta kartka dla Lewandowskiego
-57min. z kilku metrów przestrzekla Marcin Stańco
-61min. na 40 metrze piłkę z pod nóg obrońcy wyłuskuje Dzbanuszek i pojawia się w sytuacji sam na sam, wykorzystuje okazje i strzela 3 bramkę dla UNII
-65min. drugą kartkę otrzymuje zaw. Walc od pory gospodarze grają w 10.
-80min. po rzucie rożnym tracimy drugą bramkę
-88min. zmiana Szymon Łojko za Szymona Kołomańskiego
Mecz kończy się rezultatem 2-3. Pierwsze punkty na wyjeżdzie BRAWO UNIA.

Skład UNII: Bartosz Bułka, Łukasz Skowron, Robert Łukaszczyk, Waldemar Hoc(k), Tomasz Lewandowski, Adam Maciuch, Marcin Stańco, Sebastian Dzbanuszek, Szymon Kołomański, Łukasz Baranowski, Dawid Kuraś
w rezerwie: Piotr Poręba, Szymon Łojko(88), Łukasz Pelc(46), Marek Kuś, Mateusz Jankowski, Adrian Lutecki, Piotr Ludwiniak

Trener: Robert Łukaszczyk
Kierownik Drużyny Andrzej Dzbanuszek


WIELKIE LANIE

Dodano 24.08.2008

UNIA GŁUCHOŁAZY vs. UNIA REŃSKA WIEŚ 6-0 (23.08.2008)

   Po efektownej wygranej z Polonią Głubczyce apetyty zawodników jak i kibiców na kolejne zwycięstwo były wielkie.
Świetna dyspozycja naszej drużyny jak i fakt, że przeciwnik osłabił się w porównaniu do poprzedniego sezonu przemawiały na naszą korzyść.
Punktualnie o godz. 17.00 na boisku pojawiły się pierwsze jedenastki obydwu zespołów. Tym razem nasza ekipa wystąpiła w nowych białych strojach, które jak się okazało przyniosły szczęście. Pierwsze dwadzieścia minut meczu nie napawało optymizmem. Gra z naszej strony jakaś taka szarpana niepoukładana. Jednym słowem żenada. Niebiescy a w tym dniu biali budzą się w 22 minucie kiedy goście sprawdzają naszego bramkarza. Niestety Bartek nie dał się zaskoczyć i efektownie broni strzał z kilku metrów. To zdarzenie na tyle mocno podziałało na naszą drużynę, że chwilę później bramkę strzela Dawid Kuraś po dośrodkowaniu Piotra Hływy. W 33min. boisko z powodu kontuzji opuszcza Adrian Lutecki. Na jego miejscu pojawia się Łukasz Baranowski. Do przerwy nasi zawodnicy jeszcze kilkakrotnie sprawdzają bramkarza gości. Udaje się wykorzystać jedną z takich okazji. Tym razem po dośrodkowaniu Adama Maciucha swoją drugą bramkę w tym sezonie zdobywa Marcin Stańco. Na przerwe Unia schodzi z dobrą dwubramkową zaliczką.
   W przerwie meczu na boisku pojawiają się młodzi piłkarze ze szkółki piłkarskiej HATTRICK prowadzonej przez Krzysztofa Kuśmirka. Chłopcy już po raz drugi pojawili się na Głuchołazkim stadionie swoją obecnościa uświetnając mecze naszej drużyny.
Druga odsłona zaczyna się podobnie jak pierwsza - dosyć niemrawo. Potrzeba było kilkunastu minut żeby niebieska machina rozkręciła się na nowo. W 70 min. Unia przełamała defensywa Reńskiej Wsi, a do bramki trafił po raz kolejny Dawid Kuraś vel.Kiri. Od tego momentu UNIA zaczeła regulernie karcić przeciwnika. Kolejno bramki strzelali- Sebastian Dzbanuszek 78min. (zdecydowanie najładniejsza bramka w tym spotkaniu), ponownie Kuraś i na koniec z rzutu karnego po faulu na Dawidzie na 6-0 podwyższa wynik Piotr Hływa.
   Warto zauważyć bardzo dobrą postawe naszej obrony, a szczególnie gre bocznych obrońców Waldemara Hoca i Tomasza Lendowskiego. Dzięki częstemu włączaniu się do gry ofensywnej nasi obrońcy stwarzali przewagę, a nawet oddawali strzały na bramkę przeciwnika. Lewandowski zaliczył kilka dobrych zagrań z czego jedno zakończyło się bramką zdobytą przez Kurasia.

Skład UNII: Bartosz Bułka, Łukasz Skowron, Robert Łukaszczyk, Waldemar Hoc(k), Tomasz Lewandowski, Adam Maciuch, Marcin Stańco, Sebastian Dzbanuszek, Piotr Hływa, Adrian Lutecki, Dawid Kuraś
w rezerwie: Piotr Poręba Szymon Łojko(80), Łukasz Pelc, Marek Kuś, Łukasz Baranowski(33), Mateusz Jankowski, Szymon Kołomański(80)


Meczyk z Reńską


oglądaj na wrzucie