|
|
Karłowice Wielkie - Unia Gł-zy (2-5)(04.05.2008)
KRÓL JEST JEDEN: LuLu!!!
Wobec absencji kilku zawodników pierwszego składu (m.in. Waldemara Hoca, Adriana Luteckiego czy
Łukasza Czopa) po raz kolejny musiał przypomnieć o sobie symbol naszego klubu Piotr Ludwiniak.
I tak o to wszyscy jednym głosem stwierdzamy: KRÓL JEST JEDEN!
Wycieczka do Konradowej okazała się szybka, miła i bezproblemowa.
Zespół Unii wystąpił w tym spotkaniu w niebiesko-białych strojach, natomiast gospodarze w jednolitych
czarnych. Kilka pierwszych minut meczu to bardzo dobra gra naszego zespołu; kilka efektownych akcji,
ładna gra piłką i bardzo odpowiedzialna postawa w defensywie. Wyróżniającą się postacią tego fragmentu
meczu był Piotr Hływa- kilka razy sprawił, że obrońcy rywala szukali w kieszeniach śrubokrętów,
żeby się odkręcić po jego rajdach.
Skoro już mowa o Piotrze to na boisku był Piotr, który przyćmił swoją osobą "Kumana".
Wystarczyło niespełna 30 minut, żeby nasza perła zaliczyła na swoim koncie 3 bramki. Lulu kompletowanie
klasycznego hattricka rozpoczął od tego, z czego zna go każdy kibic w Głuchołazach- po dokładnym
dośrodkowaniu z łatwością, głową umieścił piłkę obok prawego słupka. Po strzeleniu bramki podbiegł do linii
bocznej boiska podniósł ręce wysoko w górę. Kibice myśleli, że to zwykły gest radości, ale Lulu
miał na myśli coś innego - JA JESZCZE NIE SKOŃCZYŁEM powiedział sobie w myśli. Jak pomyślał,
tak zrobił, a że nie lubi, kiedy się na niego czeka to chwilę później jego ręce powędrowały w górę po raz drugi.
Wymiana piłek między Marcinem Stańco, Łukaszem Baranowskim i Kumanem doprowadziła do sytuacji,
że Piotra Ludwiniaka od bramki dzieliły 4-ry rzeczy: pole karne, 2-ch obrońców i bramkarz.
Piotr spojrzał na piłkę przy swojej nodze, stwierdził, że to jest ten moment i rozpoczął naukę gry w piłkę.
Po dwóch zwodach i jednym szybkim ruchu nogi był już w polu karnym z wymownym uśmiechem na ustach, obrońcy,
którzy mieli go powstrzymać patrzyli na niego z wysokości murawy, bramkarz wyciągał piłkę z siatki,
a koledzy biegli z gratulacjami. Kibice oniemieli z zachwytu, nawet sympatycy przeciwnej drużyny wstali
ze swoich miejsc i oklaskami nagrodzili najpiękniejszą bramkę tego meczu. Robert Łukaszczyk grający trener
(w tym spotkaniu z opaską kapitana w zastępstwie za nieobecnego Waldemara Hoca) stwierdził jednoznacznie:
temu panu trzeba dać jeszcze jakąś piłkę. Zauważyła to cała drużyna, bo Lulu ręce podnosił po raz trzeci
zaledwie 8 minut później. Tak oto z zaliczką 3-ech bramek Unia mogłaby spokojnie przedreptać resztę spotkania.
Jednak ku uciesze widzów to nie była ostatnia bramka tego meczu. Jeszcze w pierwszej połowie w polu karnym
rywala pada popchnięty przez zawodnika gospodarzy Przemysław Łaczmański i sędzia nie mając innego wyjścia
wskazuje na 11sty metr pola karnego drużyny Konradowej. Do rzutu karnego podchodzi człowiek nazywany płucem Unii,
niestrudzony Sebastian Dzbanuszek i pewnie pokonuje bramkarza rywala. Mamy 4-ry zero. Ale nie myślcie,
że to wszystko! Nasz najlepszy snajper Piotr Hływa nie darowałby sobie gdyby po tym meczu nie mógł dorzucić
do swojego dorobku przynajmniej jednej bramki. Tak oto przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę
kolejny goalkeeper "A" klasy musiał paść na kolana przed Kumanem. Piotr w swoim stylu położył
bramkarza i spokojnie umieścił piłkę w siatce. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że było to najlepsze 45 minut w
wykonaniu Unii w tym sezonie. Mimo braku kilku czołowych graczy, zmiennicy pokazali, że Unia to kolektyw,
którego nie warto lekceważyć. Świetny mecz rozegrali tacy zawodnicy jak np. Łukasz Baranowski, który jutro
pisze egzamin dojrzałości (w tym miejscu życzymy mu powodzenia!!!). Łukasz mimo młodego wieku pokazał wolę
walki i prezentował się nie gorzej niż jego starsi koledzy. Miejmy nadzieje, że rośnie nam zawodnik
na miarę Piotrka Hływy, kto wie może za dwa trzy lata to on będzie podpora naszego zespołu.
Jeżeli już mówimy o młodzieży to warto również wspomnieć o dobrej postawie naszej pary stoperów
Przemysława Łaczmańskiego i jego starszym koledze Łukaszu Skowronie. Ci dwaj przyzwyczaili już nas do tego,
że grają w każdym meczu niemalże bezbłędnie. Przemek to jak mawia się między kibicami największy talent
Unii ostatnich lat. Już w juniorach świetnie się zapowiadał, a obecnie jest zawodnikiem, bez którego
każdy szanujący się fan Niebieskich z Głuchołaz nie wyobraża sobie linii obrony. Natomiast Łukasz jest
zdecydowanym liderem defensywy, który od dawna zaznacza swoją obecność w seniorskiej piłce. Wydaje mi się,
że zaraz po Piotrze Ludwiniaku to najlepiej prezentujący się zawodnik tego meczu.
Wróćmy do przebiegu meczu. Może trudno w to uwierzyć, ale mimo tego, że w drugiej połowie padły tylko
dwie bramki to była ona bardziej obfita w sytuacje bramkowe z obu stron. Niebiescy zaczęli dobrze.
Grę w środku układał Rober Łukaszczyk z wracającym do swojej formy Marcinem Stańco. Lampard z
meczu na mecz spisuje się coraz lepiej nie ma dla niego piłek straconych, a i w ofensywie obsługuje
swoich kolegów z ataku bez zarzutu. Niestety obie bramki, jakie padły w drugiej połowie
strzelili gospodarze. Unie można usprawiedliwić tym, że z 5cio bramkową zaliczką można sobie
pozwolić na oszczędzanie sił przed kolejnymi meczami. Pierwsza bramka to długie podanie na napastnika
od obrońców, i goście po nieudanej interwencji Krzysztofa Babyna cieszyli się z gola.
Chwilę po tej bramce Krzysztof opuścił boisko, a w jego miejsce wszedł nowy nabytek Unii Sławek Krzyżowski.
Jemu również niestety rywal zdołał strzelić bramkę po ostrej wrzutce w pole karne Sławka z najbliższej
odległości pokonał zawodnik gospodarzy pakując piłkę nogą do siatki. Obaj bramkarze dobrze spisywali
się między słupkami. Szczególnie Krzysztof, który kilka razy bardzo pewnie wychodził do piłki na przedpolu.
Sama końcówka spotkania zrobiła się trochę nerwowa, zawodnikom gospodarzy zaczęły puszczać nerwy, przez
co sędzia musiał pokazać kilka żółtych kartek. Obejrzeliśmy parę niezłych sytuacji podbramkowych,
których bohaterami byli Baranowski, Dzbanuszek i Ludwiniak, jednak żadna z nich nie przyniosła powodzenia.
Trener dokonał kilku zmian, by dać odpocząć swoim podstawowym zawodnikom. Na boisku pojawili się
Mateusz Jankowski, Szymon Kołomański oraz Marcin Szlachta. Kolejny mecz bez porażki, zobaczymy jak to
podziała na władze gminy, bo póki co to Unia dalej nie ma gdzie trenować...
Lew Bulszyn
Karłowice Wielkie - Unia Gł-zy (2-4)(20.04.2008)
"ZWYCIĘSTW CIĄG DALSZY"
Kolejne zwycięstwo, już osiemnaste w tym sezonie, odniosła Unia, pokonując tym razem drużynę z
Karłowic Wielkich 4:2. Bohaterem meczu okazał się Piotr Hływa, który popisał się tego dnia niebywałym
kunsztem strzeleckim, czterokrotnie pokonując bramkarza rywali.
Wynik spotkania otworzył już w 4. minucie, natomiast po kolejnych sześciu Unia prowadziła już 2:0.
Kolejne minuty to dalsze ataki Unii, lecz to drużyna z Karłowic mogła się cieszyć ze zdobycia bramki kontaktowej,
którą to zdobyła w 37. minucie po przeprowadzeniu klasycznego kontrataku.
Do końca tej partii wynik nie uległ zmianie, i tak Biało- Niebiescy zeszli na przerwę prowadząc 2:1.
Druga połowa to dosyć nierówna gra Unii, co w konsekwencji spowodowało utratę drugiej bramki tego dnia,
a niefortunnym strzelcem bramki okazał się w 75. minucie stoper Unii. Utrata bramki podziałała mobilizująco
na lidera, gdyż w końcówce spotkania kolejne dwie bramki ( 81 i 90 minuta) na swoim koncie zapisał,
niesamowicie skuteczny tego dnia Piotrek Hływa, i tak Unia odnosi ciężko wywalczone zwycięstwo,
i wciąż pozostaje jedyną niepokonaną drużyną w swojej grupie klasy - A.
dodał Bzyku
Unia Gł-zy - Agfa Prusinowice (4-1)(12.04.08)
18-sty MECZ BEZ PORAŻKI W sobotnie popołudnie UNIA pokazała, że mimo pokaźnej przewagi
puktowej nie zamierza zwalniać tempa w tych rozgrywkach. Już pierwsze minuty spotkania pokazały, że
można spodziewać się ciekawego widowiska. Styl gry obu zespołów mógł zapewne spodobać się
licznie zgromadzonym kibicom. Spora ilość zagrań z pierwszej piłki, dużo składnych i przemyślanych akcji to
jest to co UNIA lubi i potrafi grać. Strzeleckie popisy rozpoczoł w 20 min. Adrian Lutecki zdobywając
bramkę z rzutu karnego wypracowanego przez Łukasza Czopa, który zatańczył na tyle skutecznie przed
obrońcą AGFY, że ten pomylił piłkę z nogami i faulował naszego pomocnika. Kolejne trafienie w tym
spotkaniu dla UNII zalicza Sebastian Dzbanuszek po znakomitym dośrodkowaniu Piotra Hływy. Niestety tuż
przed przerwą Prusinowice zdobywają bramkę kontaktową tym samym potwierdzając swoją dobrą gre. Po
15min. wytchnienia oba zespołu wychodzą mocno skoncentrowane na drugą połowe.
Zapewne jedni i drudzy mieli prosty plan zaatakowania w pierwszych minutach drugiej odsłony.
Trzeba przyznać, że początek należał do Prusinowic które lepiej zrealizowały ten plan jednak nieskutecznie.
Wszelkie ataki przeciwnika kończyły się na obrońcach UNII. Wkońcu ruszają nasi i po kilku składnych akcjach jedna
z nich kończy się bramką dla UNII. Piłkę do siatki przeciwnika pakuje po raz kolejny Adrian Lutecki po pięknym
dośrodkowaniu najlepszego asystora w tym spotkaniu Piotrka Hływy. Po niespełna 15min. gry po dosłownie bliżniaczej
akcji 3 raz do bramki Prusinowic trafia Lutecki zaliczając "hattricka". Do końca spotkania wynik nie ulega już
zmianie, chociaż były ku temu dogodne sytuacje. Warto też zaznaczyć że, Niebiescy w całym spotkaniu jeszcze dwukrotnie
do bramki przeciwnika jednak bramki nie zostały uznane przez arbitra tego pojedynku.
Historyczną ciekawostką jest też to, że obecna drużyna poprawiła wynik drużyny z dawnych lat,
która przed awansem, wówczas do Ligi Wojewódzkiej passę bez przegranej utrzymała przez 17 kolejek. Jak
widzimy terażniejsza drużyna zaliczyła 18-tą kolejkę bez przegranej tylko raz remisując. Patrząc
na gre naszych zawodników śmiało możemy powiedzieć, że nic nie stoi na przeszkodzie żeby jeszcze wyżej podnieść
poprzeczkę dla przyszłych pokoleń.
KOPICE ZDOBYTE
Unia Głuchołazy zrewanżowała się rywalowi za porażkę z ubiegłego sezonu, kiedy to na boisku w Kopicach,
tamtejszy LZS upokorzył naszą drużynę 4:1. Tym razem to Biało- Niebiescy okazali się drużyną lepszą,
wygrywając 4:1 (1:1).
Wynik spotkania otworzył już w drugiej minucie Łukasz Czop, mogło to wróżyć gładkie zwycięstwo,
lecz tak nie było. Unia po zdobyciu bramki oddała pole gry rywalowi, a sama nastawiła się na grę z kontry.
Zmiana taktyki okazała się złudna, gdyż rywal zaczął przeprowadzać coraz to groźniejsze akcje pod bramką
Piotrka Poręby, Unia natomiast raziła beznadziejną nieskutecznością w przeprowadzanych kontratakach.
Gdy wszyscy już myśleli że Unii uda się dowieźć prowadzenie do przerwy, rywal w 44. minucie wbija
naszym przysłowiowego gola do szatni, ustalając tym samym wynik do przerwy na 1:1.
Pierwsze dwadzieścia minut drugiej odsłony tego spotkania, to obraz beznadziejnej gry Unii,
która nie potrafiła konkretnie zagrozić bramce rywala. Zbawcza okazała się zmiana jakiej dokonali
trenerzy Unii w 66 minucie, kiedy to Szymona Kołomańskiego zmienił Wacek Kowalski, który to już minutę
po wejściu na boisku przełamuje niemoc strzelecką Biało-Niebieskich, pokonując bramkarza rywali.
Kibice jak i trenerzy Unii mogli odetchnąć z ulgą. Natomiast rywal z każdą kolejną minutą coraz gorzej
znosił trudy tego spotkania, wyraźnie nie wytrzymując kondycyjnie przy kolejnych składnych akcjach
naszej drużyny. W 75. minucie, kolejną bramkę tego dnia zdobywa Kowalski, który dzięki temu został
okrzyknięty "czarnym koniem" tego meczu. W 88. minucie kropkę nad i stawia
Łukasz Czop pokonując znakomitym strzałem z dystansu dobrze spisującego się tego dnia bramkarza
drużyny z Kopic. W samej końcówce Adrian Lutecki mógł jeszcze pokusić się o kolejnego
gola dla naszej drużyny, lecz tego dnia nasz napastnik raził wyjątkową nieskutecznością,
przez co mecz kończy się zwycięstwem Unii 4:1, i do dorobku punktowego nasza drużyna może
dopisać sobie kolejne trzy oczka.
dodał Bzyku
KOLEJNA WYGRANA
Unia Głuchołazy odniosła kolejne zwycięstwo w rozgrywkach A- klasy, tym razem Biało-Niebiescy triumfowali na boisku
w Burgrabicach, gdzie w derbowym pojedynku pokonali gospodarza, drużynę Sudety Burgrabice 5:3.
Pierwszą bramkę zawodnicy Unii zdobywają w 15. minucie, kiedy to po ładnej akcji naszej drużyny,
gola głową zdobywa Piotr Hływa, i Unia prowadzi 1:0. Następne minuty to kolejne ataki naszych, i po jednym
z takich ataków, w 24. minucie kolejną bramkę dla Unii zdobywa Adrian Lutecki.
W dalszej części pierwszej połowy nasza drużyna marnuje kilka dogodnych sytuacji, co mści się w 45. minucie,
kiedy to nasz bramkarz fauluje w polu karnym zawodnika drużyny przeciwnej, za co sędzia dyktuje jedenastkę dla
Burgrabic, i rywal strzela Unii przysłowiową %u201Ebramkę do szatni%u201D. Zaraz po tym zdarzeniu sędzia
odgwizduje koniec pierwszej połowy, która kończy się wynikiem 2:1 dla naszych.
Drugą połowę Unia rozpoczyna od zdecydowanych ataków, co przynosi skutek już w 51. minucie,
kiedy to w zamieszaniu podbramkowym, gola zdobywa Waldemar Hoc, i Unia prowadzi 3:1.
Kolejna stracona bramka podziałała bardzo mobilizująco na gospodarzy, gdyż już dwie minuty później,
jeden z zawodników Sudet popisuje się pięknym strzałem z za szesnastki którego nie był w stanie obronić Podkomórka,
i Unia traci drugą bramkę tego popołudnia. Dalsza część spotkania to istna wymiana ciosów z obydwu stron.
W 62. minucie sędzia dyktuje drugi już tego popołudnia rzut karny, ale tym razem dla Biało- Niebieskich,
w konsekwencji czego Adrian Lutecki zdobywa swojego drugiego gola w tym meczu, wykorzystując pewnie jedenastkę.
Kolejna bramka pada niespełna 6. minut później, lecz tym razem z gola cieszą się gospodarze,
którzy zmniejszają straty tylko do jednej bramki. Na szczęście Unia w tym meczu chciała koniecznie udowodnić
rywalowi kto tego dnia jest lepszy, i tak w 75. minucie, swojego drugiego gola w tym spotkaniu uzyskuje Hoc,
co daje Unii prowadzenie 5:3. Ostatnie 15. minut to dosyć chaotyczne ataki obydwu drużyn, które nie przynoszą już
zdobyczy bramkowej dla żadnej z nich, i tak derby gminy kończą się zwycięstwem Unii. A już
za tydzień czeka drużynę kolejne ciężkie spotkanie, gdyż do Głuchołaz przyjedzie wice-lider rozgrywek,
drużyna LZS Jasienica Górna. Na to spotkanie jak i na kolejne serdecznie zapraszamy wszystkich sympatyków Unii.
UDANY POCZĄTEK Od zwycięstwa 3:2 nad Ścinawą Nyską, rozpoczęła Unia Głuchołazy zmagania
w rundzie wiosennej klasy A. Inauguracja rundy okazała się zwycięska dla Biało- Niebieskich, mimo że sama gra
nie mogła zachwycić licznie zgromadzonych na stadionie widzów. Samo spotkanie zaczęło się od mało zdecydowanych ataków
naszej drużyny, co zemściło się już w 16. minucie, kiedy to goście wywalczyli rzut karny który w konsekwencji
zamienili na gola. Zimny prysznic , jaki zaserwowali naszym zawodnikom przeciwnicy prędko podziałał na Unię,
która chcąc szybko odrobić straty, zabrała się solidnie do gry, i tak już w 25. minucie spotkania
po bramce Hływy, Unia doprowadza do remisu. Niespełna minutę później zawodnicy Unii mogą się cieszyć z
prowadzenia, gdyż bramkę zdobył Sebastian Dzbanuszek, i Unia prowadzi 2:1, takim też wynikiem kończy
się pierwsza połowa tego spotkania. Druga odsłona tego meczu to liczne ataki Biało-Niebieskich.
Po kilku kolejnych składnych akcjach naszej drużyny, przychodzi 57 minuta, kiedy to w polu karnym przeciwnika
faulowany jest Hływa, a sędzia dyktuje jedenastkę dla naszych, którą pewnie wykorzystuje Adrian Lutecki,
i Unia wychodzi na dwubramkowe prowadzenie. W dalszej części spotkania Unia przeważa, lecz nie potrafi tego
udokumentować strzeleniem kolejnych bramek, natomiast przeciwnik chcąc za wszelką cenę urwać choć by
punkt na boisku lidera, przeprowadza w 80. minucie kontratak który kończy się utratą drugiej bramki
przez nasz zespół. Konsekwencją tej straconej bramki była nerwowa końcówka, w której bramkarskimi
umiejętnościami popisał się Marcin Stańco, który w niezwykłym zamieszaniu podbramkowym wybronił strzał
przeciwnika . Na szczęście zwycięsko z tej końcówki wychodzi Unia, i dowozi zwycięski wynik do końcowego
gwizdka sędziego. Cieszy kolejne zwycięstwo( 13- te już w tych rozgrywkach), lecz styl w jakim zostało
ono wywalczone pozostawia wiele do życzenia. Na pewno na nierówną grę Unii ma wpływ to, że jest to
początek sezonu, i drużyna potrzebuje trochę czasu aby się dotrzeć, i miejmy nadzieję, że z każdym
meczem gra zespołu będzie wyglądała coraz lepiej, a jak na razie cieszmy się ze zwycięstwa,
które przybliża naszą drużynę do upragnionego awansu. A już za tydzień czeka Unię pierwsze spotkanie wyjazdowe,
na które drużyna wybierze się do Burgrabic, aby tam stoczyć derbowy mecz z tamtejszą drużyną Sudety.
Więc już dziś zapraszamy wszystkich sympatyków Unii do dopingowania naszej drużyny w derbowym spotkaniu w
Burgrabicach.
dodał Bzyku
Przygotowania do rundy rewanżowej ruszyły pełną parą.
Na dwa miesiące przed pierwszym spotkaniem
ligowym zawodnicy UNII spotkali się na pierwszym treningu halowym. Drużyna stawiła się niemal w pełnym składzie
potwierdzając tym samym gotowość do walki o historyczny awans. Pierwszy mecz ligowy UNIA zagra już
16 marca br. ze Ścinawą Nyską. Do tego czasu nasi zawodnicy będą trenować 3 razy w tygodniu wliczając w to ewentualne
mecze sparingowe, których jest planowanych 5. W początkowej fazie okresu przygotowawczego trener Robert Łukaszczyk
szczególny nacisk kładzie na kondycje naszych piłkarzy dlatego dwa treningi tygodniowo będą poświęcone
na prace w terenie. Jedna taka jednostka treningowa to pokonanie ok. 10-12km. w terenie górzystym. Dlatego jeżeli
ktoś zobaczy grópę biegającą gdzieś po górze Chrobrego niech nie myśli że to, jakaś obca ekipa. Przed ligą
czeka nas jeszcze rozegranie przynajmniej jednego meczu pucharowego. Ten zostanie rozegrany 1-go marca
w Konradowej z tamtejszą drużyną. Przypomnę że, w pierwszej rundzie UNIA pokonała na własnym terenie Konradową 2-0.
Na koniec jeszcze raz zachecam do brania udziału w plebiscycie Życia Głuchołaz.
Unia Gł-zy - Kopice-Więcmierzyce (7-0)(08.09.07)
PIĘĆ MINUT I PO MECZUTak można podsumować ostatnie sobotnie
spotkanie pomiędzy Unią, a Kopicami. Zacznijmy jednak jak zwykle od składu Niebieskich:
w bramce: Piotr Poręba
w obronie: Sylwester Godlewski, Łukasz Skowron, Przemysław Łaczmański, Szymon Łojko
w pomocy: Łukasz Baranowski, Robert Łukaszczyk, Marcin Stańco(kpt.), Łukasz Czop
w ataku: Adrian Lutecki i Piotr Hływa
w rezerwie: Piotr Ludwiniak, Marek Kuś, Mateusz Jankowski, Sebastian Dzbanuszek.
Pomimo faktu że, Kopice jak do tej pory zgromadziły na swoim koncie tylko 3 punkty
nasza drużyna podeszła do tego spotkania z pełnym respektem dla przeciwnika.
Nasi mając w pamięci blamaż jakiego doznali w poprzednim sezonie przegrywając w Kopicach aż, 4-1
postanowili się "zemścić". Wola zemsty naszych zawodników przerosła oczekiwania zarówno
kibiców jak i samych zawodników nie wspominając o gościach. Już po pięciu minutach gry Unia wyszła
na prowadzenie aż, 3-0. Pierwszy do bramki przeciwnika futbolówkę wpakował Lutecki mijając niczym pachołki
na treningu kilku obrońców Kopic. Po chwili w pole karne dośrodkowuje Czop tam znajduje się Lutek który,
zgrywa piłkę Piotrkowi Hływie, a ten bez problemu wykańcza sytuację kolejną bramką. Mija minuta może dwie
i znów do bramki Kopic trafia Hływa. Na dobrą sprawę w tym momencie mecz mógłby się zakończyć
jednak regulamin nie przewiduje takiej opcji. Od tej pory Unia zaczyna grać niemal jak treningu w tzw."dziada",
piłeczka wędruje od nogi do nogi z czym w żaden sposób nie mogą sobie poradzić zdruzgotani
wynikiem goście. Następne 80min. spotkania przebiega pod dyktando naszych zawodników. Nieliczne
próby ataku ze strony gości zostają stłumione w zarodku. Jeśli nawet Kopiczanom udaje się
oddać jakiś strzał to trafia on w ręce świetnie spisującego się Poręby. Przed przerwą Niebiescy jeszcze raz
trafiają do bramki przeciwnika ustalając wynik do przerwy na 4-0.
W drugiej połowie nic po za wynikiem nie ulega zmianie. Nasi ciągle kontrolują gre i ostatecznie podwyższają
wynik na 7-0. Po przerwie na boisku pojawiają się kolejno Ludwiniak, Dzbanuszek, Jankowski i Kuś. Jak
zwykle Lulu pojawiając się na boisku wpisuje się na listę strzelców i dopisuje do swojego konta 2 bramkę.
Jak można zauważyć po przerwie wraca do składu Sebastian Dzbanuszek. Jak mówi sam zawodnik po kilku
treningach wróci do swojej wysokiej formy.
Podsumowując można zapytać-czy nie byłozbyt łatwo? Oby to łatwe zwycięstwo
nie rozluźniło naszych zawodników przed kolejnym spotkaniem wyjazdowym tym razem z Agfą Prusinowice.
Jasienica Górna - Unia Gł-zy (1-5)(02.09.07)
UNIA LIDEREM Coprawda to dopiero 3 kolejka jednak patrząc
na dotychczasowych przeciwników śmiało możemy powiedzieć że, to Unia w tym
sezonie będzie dyktować warunki w A-klasie seniorów.
Do Jasienicy Unia pojechała z nastawieniem na wygraną ale z pełnym respektem dla przeciwnika.
Z doniesien jakie dochodziły do Głuchołaz wiadomo było że, Jasienica wzmocniła się kilkoma zawodnikami
grającymi dotychczas nawet w IV ligowej Polonii Nysa.
Na początek skład naszej ekipy w bramce: Poręba
obrona:Hoc (kpt.), Skowron, Łaczmański, Łojko
pomoc: Czop, Łukaszczyk, Stańco, Baranowski
atak: Hływa, Zając
w rezerwie: Kowalski, Kuś, Jankowski, Ludwiniak, Godlewski, Podkomórka
Pierwszy gwizdek arbitra i rozpoczynają goście. Zaczyna się spokojnie zawodnicy
obydwu drużyn na początek oceniają siłe przeciwnika.
Po kilku akcjach widać że, mecz nie będzie łatwy do wygrania dla nikogo. Kilka grożnych akcji
przeprowadzonych przez Głuchołazian niestety nie kończy się bramką. Po jednej z takich
akcji zakończonej strzałem na bramkę jeden z zawodników Jasienicy blokuje piłkę ręką w polu karnym
jadnak sedzia tego niewidzi albo raczej nie chce widzieć wszak na "trybnach" zgromadziła się prawie cała wieś
więc niewypada gospadarzy ukarać rzutem karnym. Ale jedziemy dalej obrona Unii spisuje się bardzo dobrze
nieliczne strzały które, udaje się oddać przeciwnikowi znakomicie broni Piotrek Poręba.
I wkońcu jest po dośrodkowaniu Marcina Stańco vel. Lamparda w pole karne, strzałem głową piłkę do bramki gospodarzy
pakuje nie kto inny jak Piotr Hływa. Radość wśród zawodników ale i licznej ekipy kibiców Unii która, tego
dnia przyjechała do Jasienicy. Ten gol rozjuszył gospodarzy którzy, i tak ostrą gre postanowili jeszcze zaostrzyć
na co z przyzwoleniem patrzył arbiter spotkania. W ok. 30min. polała się krew głowami zdeża się dwóch zawodników
nasz obrońca Szymon Łojko zdeża się z napastnikiem Jasienicy obaj padają na murawe po chwili podnosząc się
jednak ze względu na odniesione kontuzje już tego dnia nie zagrają. Szybka zmiana i na boisku pojawia się Wacek Kowalski
jednak jego pobyt na murawie trwa tylko kilka minut gdyż doznaje kontuzji mięśnia dwugłowego. Na jego miejsce
na boisku pojawia się głodny gry Piotr Ludwiniak. Po tych perturbacjach gra się w końcu stabilizuje jednak zanim
to nastąpiło gospodarzom udaję się zdobyć bramkę na remis który, utrzymuje się do przerwy.
Przerwa 15min. odpoczynku wymiana zdań, wskazówki trenera zarówno tego z ławki czyli Sylwestra Leszczyńskiego oraz
grającego Roberta Łukaszczyka.
Druga połowa i można powiedzieć że, mecz zaczyna się od nowa kilka akcji pod jedną jak i drugą bramką nie podwyższa
wyniku w żadną stronę. Co prawda Jasienica ustrzeliła i słupki i poprzeczke ale jak to mówią szczęście sprzyja
lepszym a, to nasza drużyna tego dnia prezentuje się zdecydowanie lepiej. W 65min. następuje przełom zawodnik Jasienicy
w iście koszykarskim stylu zbija piłkę ręką w polu karnym trym razem sędzie zareagował prawidłowo i pokazał na jedenastkę.
Piłkę na wapnie ustawia Hływa i bez żadnego problemu strzela drugą bramkę. Od tej pory Jasienica bardziej zajeła się
polowaniem na naszych zawodników niż grą w piłkę co skrzętnie wykorzystywali nasi zawodnicy. W środku pola tego dnia króluje Stańco
z Łukaszczykiem i to stąd jest wyprowadzanych większość akcji. Po jednej z nich ze skrzydła piłkę dośrodkowuje Czop
adresatem zagrania jest tym razem Lulu. Piotrek spokojnie przyjmuje piłkę na klatkę i strzela w długi róg bramkarz tylko popatrzył
na więcej nie miał czasu. Po chwili rzut rożny zła interwencja obrońców Jasienicy i w swoim stylu piłkę do bramki
pakuje Łaczmański z radości przybiega do ławki rezerwowych za co zostaje nagrodzony żółtą kartką.
Ostatnie minuty meczu należą w calości do Niebiesko-Białych. Zgodnie z protokołem spotkania wynik przypieczętowuje
Piotr Hływa strzelając 5 bramkę lobując bramkarza po idealnym dograniu piłki przez Łukaszczyka. jednak naszym udało
się strzelić jaszcze jedną bramkę którą, zdobył Sylwek Godlewski zmieniając w 80min. Zająca.
Podsumowując należy wysoko ocenić grę wszystkich naszych zawodników i oby taką byli w stanie utrzymać do końca
sezonu a, później zabrali ją ze sobą do Ligi Okręgowej.
Unia Gł-zy - Sudety Burgrabice (5-0)(25.08.07)
DEKLASACJA! Sobotnie popołudnie miało być świętem piłkarskim w naszej gminie i takim było.
Wszyscy czekali na starcie najlepszych drużyn naszej gminy; spadkowicza z ligi okręgowej Sudety Burgrabice i
pretendenta do awansu Unii Głuchołazy. Los chciał, że te drużyny mogły sprawdzić nawzajem swoje umiejętności
już w drugim meczy tego sezonu. Goście z Burgrabic wystąpili w następującym składzie: Broniewski Mateusz,
Piętoń Zbigniew, Szostak Andrzej, Ślimak Krzysztof, Sałamacha Sławomir, Kania Aleksander, Perewizny Mateusz,
Hankus Artur, Rosseger Daniel, Spyrka Andrzej, Perewizny Kamil. Natomiast nasi zawodnicy zaprezentowali się
w następującym zestawieniu: w bramce Poręba Piotr, w obronie od lewej: Łojko Szymon, Skowron Łukasz,
Łaczmański Przemysław,
Hoc Waldemar (c.), w pomocy: Baranowski Łukasz, Łukaszczyk Robert, Stańco Marcin (80Kuś Marek),
Czop Łukasz, w napadzie: Hływa Piotr (60Zając Leszek), Lutecki Adrian(80Ludwiniak Piotr).
Sędziami podczas sobotniego spotkania byli: sędzia główny Karolina Johan, a na liniach pomagali
jej Jarosław Brożek i Krzysztof Kowalczyk. Pierwszy gwizdek usłyszeliśmy dokładnie o godzinie 17.00,
a już niespełna minutę później Unia cieszyła się ze zdobycia bramki. Pierwsza akcja Głuchołazian;
nasz grający trener Robert Łukaszczyk zagrywa dokładną piłkę do Piotrka Hływy ten znajduje się w
sytuacji sam na sam z Broniewskim, a jak wiemy takie sytuacje Koeman rzadko marnuje.
Wykańcza akcje strzelając z typową dla siebie chirurgiczną precyzją i mamy 1:0.
Burgrabice chciały szybko odrobić stratę, ale pewnie w bramce spisywał się Karaś
broniąc dwa groźne strzały gości. Zaledwie 5 minut po zdobyciu bramki przez Hływe,
bardzo dogodną okazje do strzelenia gola miały Sudety. Nasz etatowy stoper
Skowron naciskany źle wybija piłkę, ląduje ona pod nogami napastnika gości,
który wpada z nią w pole karne i próbuje strzelić na bramkę Poręby,
jednak przeszkadza mu w tym Waldek Hoc blokując piłkę na tyle skutecznie,
że wychodzi ona na rzut rożny. Chwilę później to goście mieli powody do niepokoju, po indywidualnej akcji
nasza 10-tka Hływa wychodzi na łyso, ale gubi piłkę w okolicach 30-go metra na jednej z kęp.
Niespełna 2 minuty później nasi kibice mogli obejrzeć w akcji Łukasza Czopa, który oddał groźny strzał
z dystansu w kierunku bramki rywala. Dla Czopa ten mecz był szczególnie ważny, ponieważ grał przeciwko
drużynie, w której jeszcze w poprzednim sezonie występował. Nie odbiło się to jednak na jego świetnej
dyspozycji, dzięki czemu raz po raz nękał obronę rywali. Podobny strzał jak ten czopa mieliśmy okazje
oglądać w 20-stej minucie po drugiej stronie boiska. Piłka zmierzała w lewe okienko bramki, ale na
posterunku był Poręba i efektownie sparował piłkę na rzut rożny. Zaraz po tym strzale Karaś
pokazuje jeszcze raz swoją klasę, kiedy Kania znajduje się z nim w sytuacji sam na sam nasz
bramkarz popisał się świetnym refleksem i obronił strzał z bliskiej odległości.
Po tej chwilowej wymianie ciosów, Unia po raz kolejny zraniła dotkliwie rywala.
Hływa wykłada piłkę Luteckiemu i w 37 minucie mamy 2:0. Od tego momentu Głuchołazianie przeważali
już wyraźnie i zagrozili bramce gości jeszcze dwukrotnie. Najpierw Hływa trafił w słupek bramki
strzeżonej przez Broniewskiego, a kilka sekund później nie kto inny jak ponownie Hływa zagrał piłkę
na 14 metr do Luteckiego tyle, że ten nie zdołał opanować podbijającej się piłki- co zresztą w
przypadku naszej płyty nie jest niczym zaskakującym. Tak kończy się pierwsza połowa, w której
zarysowała się wyraźna przewaga naszych zawodników. Po 10-ciu minutach Pani Karolina Johan
zaprosiła gwizdkiem graczy obu zespołów na drugą połowę.
Zaraz po jej rozpoczęciu w polu karnym gości szarżuje Koeman, zawodnicy Sudet nie widzieli innego wyjścia,
żeby zatrzymać lidera naszej drużyny i sfaulowali go w polu karnym. Sędzia pokazuje jedenastkę,
a jak jedenastka to nie kto inny tylko Lutecki. Pewny strzał w prawy róg bramki i w 48-ej minucie
mamy 3:0. 10 minut później Lutecki odwdzięcza się niejako Hływie i zagrywa do niego piłkę, na tyle dokładnie,
że Piotrek nie ma problemu z pokonaniem bramkarza. Zawodnicy Burgrabic zaczynają się poważnie denerwować,
bo jak drużyna, która jeszcze nie dawno grała w B klasie może w ten sposób deklasować drużynę,
która przez długi czas grała w okręgówce. Niestety po stronie Sudet widzimy tylko niepotrzebne
dyskusje z sędzią, które owocują kolejnymi żółtymi kartkami. Gra wyraźnie się zaostrzyła.
Na boisku nie ma już Hływy, którego zmienił Leszek Zając. To właśnie Zając chwilę po wejściu na boisko,
mija obrońcę na prawym skrzydle, ten podirytowany podkłada nogę zawodnikowi naszej drużyny.
Pani Karolina Johan nie miała innego wyjścia jak pokazać graczowi Suted żółtą kartkę,
a że wcześniej już taką otrzymał to musiał opuścić boisko i od 63-ej minuty Burgrabice grają w dziesiątkę.
Od tego momentu na boisku widać było już tylko Głuchołazian. Świetnie w środku pola spisywał się Marcin Stańco,
imponując opanowaniem i dokładnością w rozgrywaniu piłki, w wielu sytuacjach potrafił też odebrać
piłkę rywalom co było nie częstym widokiem w poprzednich meczach. Szkoda tylko, że zacięcie Lamparda
nie zaowocowało zdobyciem bramki. Kibicom podobała się gra naszego młodzieżowca Łukasza Baranowskiego-
ten młody chłopak zagrał bez jakichkolwiek kompleksów, dryblował lewą stroną przechodzą dwóch,
trzech zawodników rywala, tak jakby byli to juniorzy. Wracając do meczy; Sudety starały się
pojedynczymi wypadami pod bramkę Karasia zaliczyć, chociaż honorowe trafienie. Świetną okazję do tego
miał Krzysztof Ślimak, niestety dla kibiców Burgrabic piłka trafiła w poprzeczkę.
Unia zaprezentowała chwilę po tym strzale swoją firmową akcję chcąc przypomnieć zawodnikom Sudet,
że dzisiaj to Głuchołazy dzielą i rządzą na boisku; Robert Łukaszczyk na prawą stronę do
Zająca ten do środka do Luteckiego- niestety Adrian strzelił obok bramki. Po tym strzale obejrzeliśmy brzydki
faul na Lampardzie i musiał on opuścić boisko w jego miejsce wszedł Marek Kuś.
Obok Kusia na boisku zameldował się także Piotrek Ludwiniak zmienił on zmęczonego Adriana Luteckiego.
W końcówce meczu z dobrej strony pokazał się Lulu, dograł świetną piłkę do Baranoskiego,
ale młodemu zawodnikowi zabrakło szczęścia. Sędzia pokazała, że dolicza 3 minuty, kibice zaczęli
już świętować, jednak przez Unie doliczony czas gry wcale nie był przeznaczony na świętowanie
tylko na tworzeniu sobie kolejnych okazji do strzelenia bramki. W ciągu tych trzech minut
znowu błyszczał Baranowski. Dostał on świetne podanie na wolne pole od Roberta Łukaszczyka i
jak rasowy napastnik pobiegł w kierunku bramki, kiedy już stanął twarzą w twarz z bramkarzem gości
oddał precyzyjny strzał w kierunku długiego słupka bramki i ustalił wynik na 5:0.
Unia zdeklasowała Sutedy Burgrabice w derbach gminy wygrywając drugi mecz z rzędu.
Nasuwa się pytanie: Kto ich w tym sezonie zatrzyma?
Lew Bulszyn
Ścinawa Nyska - Unia Gł-zy (2-3)(19.08.07)
Zwycięstwo na inaugurację!!!
Pierwszy mecz sezonu naszej drużyny odbył się na boisku w Ścinawie Nyskiej.
Stosunkowo ładna pogoda zepsuła się w drugiej połowie meczu.
Zawodnicy Unii w ciemno niebieskich strojach i białych spodenkach, rywale na biało błękitno,
natomiast najjaśniej błyszcząca gwiazda tego meczu - sędzia na żółto (nazwiska
nie wymienimy przez troskę o jego zdrowie...). Naszej gwieździe do strzelenia pierwszej bramki
udało się nie popełnić żadnego błędu wszystko byłoby w porządku gdyby pierwsza bramka
nie wpadła w 3 minucie, ale od tego momentu sędzia będzie bohaterem meczu jeszcze wiele razy.
Tą bramkę zdobywają gospodarze, Unia nie zdążyła jeszcze dobrze wejść w mecz, kiedy
Ścinawa długim prostopadłym podaniem na dobieg do swojego snajpera przechytrzyła naszych
obrońców i zawodnik Ścinawy znalazł się w sytuacji sam na sam z Karasiem-
jak wiadomo w takich sytuacjach bramkarz ma niewiele do powiedzenia...
Nasi zawodnicy nie złamali się straconym golem i szybko wzięli się do odrabiania strat.
Z minuty na minutę gra zespołu Roberta Łukaszczyka wyglądała coraz lepiej.
Szczególnie aktywni byli Piotr Hływa, Łukasz Czop i Leszek Zając.
Bardzo dobrze w środku pola wyglądała współpraca dwóch pierwszych.
Po jednej z ich dwójkowych akcji piłkarze Ścinawy zmuszeni są do wybicia piłki na rzut rożny.
Dośrodkowuje jak zwykle Piotr Hływa posyłając w swoim stylu mocno bitą piłkę w okolice dziesiątego metra,
a tam od niedawna zaczyna królować Przemysław Łaczmański. Wspaniale nabiegł na piłkę,
doskonale wybił się z jednej nogi i strzelił głową na tyle mocno by nie dać najmniejszych
szans bramkarzowi rywala. Tak oto w 15 minucie mamy wyrównanie. Zawodnicy Unii cieszą się ze
strzelonej bramki mobilizując się nawzajem do jeszcze lepszej gry. Jednak samo wzajemne
mobilizowanie się nie wystarczyło by zapobiec kolejnej niebezpiecznej sytuacji pod naszą bramką.
Kąśliwy strzał z okolic linii pola karnego, piłka zmierza w kierunku długiego rogu naszej bramki i
w momencie, kiedy wszyscy myśleli, że Unia ponownie będzie musiała odrabiać straty
Piotr Poręba wyciągnął się jak struna i genialnie chwycił piłkę w ręce. Brawo Karaś
słychać wśród zawodników i kibiców. Tylko dzięki naszemu bramkarzowi Unia zeszła
na przerwę z wynikiem 1:1. Podsumowując grę Głuchołazian w pierwszej połowie można powiedzieć,
że praca, jaką przed sezonem włożył w przygotowanie drużyny Robert Łukaszczyk naprawdę się opłaciła.
Zawodnicy naszej drużyny potrafili utrzymać się przy piłce, nie popełniali głupich błędów,
a przede wszystkim stanowili drużynę. Jeżeli dodamy do tego jeszcze trochę pracy to ekipa
Łukaszczyka ma spore szanse na awans do okręgówki i mimo, że drużyna potrzebuje jeszcze
kilku szlifów to nie boję się tego powiedzieć już na samym starcie rozgrywek.
No, ale czas wrócić do meczu. Druga połowa to kolejne popisy sędziego(mylił się w obie strony,
więc to na pewno nie chęć wsparcia którejś ze stron, tylko najzwyczajniej brak umiejętności-
no, ale skoro brakuje kompetentnych sędziów w pierwszej lidze to, o czym my w ogole mówimy...).
Ale dajmy już spokój tworom sędzio-podobnym... Unia wyszła na drugą połowę dużo spokojniej
niż na pierwsze 45 minut. Przemysław Łaczmański wraz z Łukaszem Skowronem wspaniale
kierowali obroną wnosząc dużo spokoju w poczynania naszej drużyny.
Z przodu raz po raz dawał się we znaki bramkarzowi rywala Adrian Lutecki.
Niestety naszą ekipę wciąż nękają kontuzje lekkiego urazu nabawił się Piotr Hływa i Łukasz Skowron,
tych dwoje mogło kontynuować grę po pomocy przy lini bocznej.
Natomiast już w pierwszej połowie boisko opuścił Wacek Kowalski-
jeden z najbardziej doświadczonych zawodników Unii obok Roberta Łukaszczyka i Piotrka Ludwiniaka.
Wacka zmienił jeden z młodszych zawodników w pierwszej drużynie tzn. Łukasz Baranowski.
Oprócz niego na boisku koło 75 minuty pojawił się Marcin Stańco, a w 85 bramkostrzelny weteran
Piotr Ludwiniak ulubieniec kibiców. Wróćmy do przebiegu spotkania, a raczej; wróćmy do niego ponownie.
Mamy 65 minutę kolejny rzut rożny zamieszanie w polu karnym rywala, Łaczmański nie sięga piłki,
która dosłownie mija go o włos, dopada do niej nasz kapitan Waldemar Hoc i silnym uderzeniem umieszcza
piłkę w siatce. Piotr Hływa potwierdził, że bite przez niego rzuty rożne będą bronią, której nie można
lekceważyć. Niebiescy na tej jednej bramce nie poprzestają i już 5 minut później Hływa zalicza trzecią
asystę w tym meczu świetnie wypuszcza Adriana Luteckiego, który ośmiesza obrońcę i staje
w sytuacji sam na sam z bramkarzem gospodarzy, ze stoickim spokojem patrzy jak ustawiony jest
bramkarz i strzela nie do obrony tuż obok lewego słupka. Mamy wynik 3:1 i wydaje się,
że Unii już nic w tym meczu złego stać się nie może. Jak wcześniej wspomniałem w
75 minucie na boisku melduje się Marcin Stańco zmienia Roberta Łukaszczyka, zadaniem Lamparda
jest uspokojenie gry i przetrzymanie piłki z przodu z zadnia tego wywiązuje się oczywiście w stu procentach.
Niestety w 78 minucie Przemysław Łaczmański zmuszony jest do sfaulowania zawodnika
Ścinawy w pobliżu pola karnego. Rzut wolny z 18 metrów. Zawodnik Ścinawy znalazł lukę w naszym murze,
piłka jeszcze ociera się o plecy jednego z Głuchołazian i nie daje najmniejszych szans na skuteczną
interwencje Piotrowi Porębie. Mamy 3:2. Robert Łukaszczyk kieruje swoim zespołem już tylko z ławki,
pokrzykuje do zawodników, aby oddali grę od własnej bramki. Szczególnie do serca ową radę wzięły sobie
gwiazdy naszej drużyny Piotr Hływa i Adrian Lutecki; raz po raz "kąsali" drużynę gospodarzy.
Na 10 minut przed końcem gry znajdujący się na 17 metrze Leszek Zając odgrywa piłkę do Koemana
ten prowadzi ją do linii wyznaczającej koniec boiska i niespodziewanie z krótkiej nogi zagrywa
ją do Lutka ten jednak nie zdoła jej dobrze strzelić naciskany przez obrońcę Ścinawy akcja jak z
pierwszoligowych boisk, mimo, że bramka nie pada klaskają kibice obu drużyn. Teraz jeszcze tylko
taktyczna zmiana i na boisku melduje się Lulu, oddaje dwa strzały w kierunku bramki rywala
pozwalając obrońcą spokojnie przestać ostatnie sekundy meczu. Końcowy gwizdek parasędziego i
Unia wywozi ze Ścinawy pierwsze trzy punkty w sezonie 2007/2008!!!
Lew Bulszyn
|